Pętla

Powoli zaciska się pętla wokół Dawida K. Dzisiaj Panowie z CBA byli w MPGK. Nawet się rymuje.

Jest czas siania, jest czas zbiorów. Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że z twarzy Delfina zniknie głupawy uśmieszek. I nie będzie miał czasu na szlajanie się po Świętochłowicach. Koledzy z PO też nie pomogą, bo nie mogą. Współczujecie?

Niedawno pisaliśmy, że panowie z CBA 😎 zabezpieczyli w magistracie całą dokumentację dotycząca przetargów na przebudowę stadionu na Skałce. To cieszy. Sporo tego było, bo przetargów były aż trzy.
Po kolei unieważniane przez Delfina. Powód był prosty – oferty były za drogie.
W końcu jednak wygrała spółka-córka Mostostalu Zabrze SA (parę razy opisywana na naszym blogu jako ta, która wygrywała niemal wszystkie przetargi w Świonach za czasów tego …), ze skutkiem jaki możemy oglądać za płotem.
Zaprawdę powiadamy Wam – będzie się działo. I może co poniektórym nie-mieszkańcom zabraknie czasu na bieganie po lokatorach mieszkań komunalnych i udawanie „zatroskanych” oraz „niosących pomoc”. Niesie to kura jaja. Czasem robią się zbuki.😂😂😂

W kolejce czeka sprawa rewitalizacji Stawu Kalina, opiekunek dzieci (Pani Irena rozmowna się zrobiła), umorzeń podatków dla „wybranych”.

CBA w MPGK interesuje się kulisami sprzedaży działki przy ulicy Lampego.

Oj, będzie boleć!

Wyp…j!

Są granice arogancji. Kadłubek zwany Platformą Obywatelską z Nowoczesną ma gdzieś mieszkańców Świętochłowic. I po raz trzeci proponuje nieświeży i skompromitowany towar. To gówno jest owinięte w ładny papierek PR. Ale cuchnie.

 

Właściwie, to sami jesteście sobie winni. Jak błędne owce OSIEM lat (!) temu głosowaliście na tego osobnika, trudniącego się … No właśnie czym? Robieniem dziwnych rzeczy, w większości kontrowersyjnych i nieudanych, ale prawie zawsze na koszt miasta i mieszkańców. To gówno jest owinięte w ładny papierek PR. Ale cuchnie.

Po raz drugi temu … daliście PONOWNĄ SZANSĘ ROZJEBANIA MIASTA I JEGO FINANSÓW!

Rzygać się nam już chce od przypominania kompromitacji z tzw. rewitalizacją Kaliny, obsesją żużlową, cięciem drzew, przyjaźniach z biznesem czy wirtualnym Muzeum Powstań Śląskich.

Ileż można pisać o tym?  Jak ten osobnik trudniący się polityką wygra znowu, to będzie WASZA wina! Żeby przez prawie 10 lat nie stworzyć lidera i ugrupowania, które wygrałoby z przybyszem z Katowice, otaczającym się ekipą klakierów?

Kogo teraz wystawicie jako przeciwnika tego lalusia? Niech zgadnę:

PiS – Palkę? Hmmm… strzeżcie się przynoszących dary. I pamiętajcie. Odświeżając pamięć lekturą protokołów z posiedzeń Rady Miasta.

Ruch Ślązaków? – zaorać.

Tzw. niezależni czy NGO`s różnej maści? – będzie zabawnie. Na razie wystrzelali się z amunicji, grzejąc do zarzygania tematy, które byłyby doskonałą amunicją wyborczą. I co?

Gówno.

 

 

Pani Aldona

Jak widać z profilu na Twitterze Aldony Minorczyk-Cichy, ta pani już nie jest rzeczniczka świętochłowickiego magistratu i prezydenta naszej mieściny.

Kariera krótka i bezbarwna.

Pisaliśmy i ostrzegaliśmy , że łaska Delfina zależy od stężenia oparów Kaliny oraz częstotliwości pokazywania Kostempskiego Dawida w TVP Katowice i Radiu Katowice. Jak widać – na próżno.

Pa, pa Aldona!

 

Wycieczka za ocean

Delfin pochwalił się na Facebooku, że przeleciał się samolotem do USA. To kolejna wycieczka na koszt miasta, i zupełnie niepotrzebna. Jest też dobra wiadomość – wrócił, nie poprosił o azyl.

dawid-kostempski

Prezydent Świętochłowic wyrasta na światowca. Podróżuje po całym świecie: Cannes, Chiny, a teraz USA.

Po co tam pojechał? Nie omieszkał się pochwalić:

„Wraz z dyrektor Muzeum Powstań Śląskich Haliną Biedą odbyłem roboczą wizytę w Instytucie Józefa Piłsudskiego i Instytucie Kultury Polskiej w Nowym Jorku, w celu nawiązania współpracy dotyczącej propagowania wiedzy i realizacji wspólnych projektów dedykowanych Powstaniom Śląskim. Instytut Piłsudskiego posiada w swoich zasobach ok. 150 metrów bieżących archiwów (szacowane na 1 mln stron dokumentów). W zbiorach Instytutu znajduje się m.in. archiwum Powstań Śląskich wywiezione z kraju we wrześniu 1939 roku. Dokumenty te mają unikatową wartość, nie tylko dla Śląska, ale i historii Polski”.

Nie wiemy, jaki naprawdę był cel tej wizyty, bo z takimi ambicjami Dejwid Kostempsky mógł się spotkać np. z Barackiem Obamą, Donaldem Trumpem lub Hilary Clinton (jak Elę Bieńkowską). I np. tę ostatnią zaprosić na spacerek nad Kalinę. Mógł. Ale tego nie zrobił. Szkoda.

Wymyślił, że wpadnie do Instytutu Piłsudskiego, i walnie sobie z Haliną Biedą kilka fotek. Żona została w domu. A Karcz pilnował gospodarstwa w Świonach.

Kostempski gazet nie czyta (bo nie chwalą go już tak, jak dawniej), telewizji nie ogląda z tych samych powodów, a i kolegów w radiu też jakby brak, dlatego nie ma pojęcia, że archiwalia Powstań Śląskich od dobrych kilku lat znajdują się w Archiwum Państwowym i Muzeum Śląskim w Katowicach.

Jakby zapytał, to podpowiedzielibyśmy. No, ale wycieczki by nie było…

Mediacja, czyli zabieg

Na miejscu Delfina, absolwenta „słynnego” Wydziału Prawa i Administracji US w Katowicach oddalibyśmy dyplom magistra prawa.

Dlaczego? Otóż robienie wydarzenia z „mediacji” z VIG w sprawie złożonego pozwu o zapłatę kilkunastu milionów złotych to kolejna ściema. Tyle w „temacie” Kaliny.

katorżnik2
fot. z FB Dawida Kostempskiego

Mediacje to normalna kolej rzeczy w procesach cywilnych. W sprawach cywilnych jest instytucją, która została wprowadzona do polskiego porządku prawnego w 2005 roku.  Cyrk pt. mediacja nie jest drogi. Kosztuje kilkaset złotych. Doskonale natomiast wyczuwamy, o co chodzi. Ano o to, żeby oddalić czarne chmury nad ekipą Delfina.

Zrobienie show pt. konferencja po kontroli NIK, to niewypał. Kontrolerzy potwierdzili to, co było od dawna wiadome.

Darmowa ściąga dla Delfina i jego wyznawców w sprawie mediacji:

1 stycznia 2016 r., weszły w życie nowe przepisy kodeksu postępowania cywilnego zmieniające zasady prowadzenia mediacji (ustawa z dnia 13 października 2015 r. o zmianie niektórych ustaw w związku ze wspieraniem polubownych metod rozwiązywania sporów). Celem nowelizacji jest rozszerzenie i upowszechnienie wykorzystywania mediacji w sprawach cywilnych, zwłaszcza pomiędzy przedsiębiorcami.

Skutkiem zmian ma być szersze i częstsze wykorzystywanie
mediacji, a co za tym idzie, skrócenie i usprawnienie procesów sądowych oraz obniżenia kosztów sporów, zarówno po stronie obywateli jak i państwa.

Zmiany w procedurze układają się w etapy w trakcie, których przekazywana jest wiedza na temat polubownych metod rozwiązywania sporów

Warto też pamiętać, że bezskuteczne jest powoływanie się w toku postępowania przed sądem lub sądem polubownym na propozycje ugodowe, propozycje wzajemnych ustępstw lub inne oświadczenia składane w postępowaniu mediacyjnym.

Powiedzmy to wprost – zgoda na mediacje to nic innego jako gest dobrej woli ze strony spółki VIG. I naprawdę nie oznacza, że stanie się cud, i Kalina przestanie śmierdzieć.

Nadal nie wiadomo, dlaczego kaucja, którą wykonawca prac w projekcie „pachnącej Kaliny” wpłacił (zgodnie z umową) na konto magistratu, nie znajdowała się na wydzielonym koncie? Dopiero komornik musiał ją zająć…

Ale wszyscy wiemy, o co chodzi. Ale tu nawet najdroższy dezodorant nie pomoże.

 

 

Bajki Delfina i kompanii

Kiedy kilka dni temu napisaliśmy o akcji komornika, który zajął na kontach świętochłowickiego magistratu milion złotych, prezydenta miasta o mało co nie trafił szlag. Szkoda.

Na dodatek jeszcze w Dzienniku Zachodnim (???) ukazał się artykuł, który mocno podrapał ego Kostempskiego. Czyżby również polskojęzyczny organ VerlagsGruppe Passau nie chciał umierać w oparach Kaliny za Dawida K.? Możliwe.

Wraca też sprawa „opiekunek”. I już nie „zaginą” dokumenty ani pisma z prokuratury, nieprawdaż panie radco?

pisemko

Od Delfina odcina się nawet PiS. Marek Palka, jak przystało na szefa śmiesznej zgrai zwanej radą miasta,  gorączkowo stara się zachować twarz. Chłop ma nadzieję, że mamy krótką pamięć. Błąd – mamy świetną pamięć. Mądrzejsi od nas mówili, że „raz kurwa – zawsze kurwa”. To naturalnie nie dotyczy pana Palki, ale lawirantów.

Czytamy tenże artykuł w DZ i chce nam się śmiać. Otóż nikt do tej pory nie zorientował się w konsekwencjach grożących kierownictwu magistratu za ten syf i wałki podczas rewitalizacji Stawu Kalina!

A przy okazji – panie Karcz, jak tam dzisiaj zeznania w sądzie w sprawie VIG?

Podpowiadamy:

Milion złotych, jakie zajął komornik trafiło do depozytu. Nie dostanie go VIG, ale także miasto będzie miało milionową dziurę w przeciekającym budżecie. Teraz milion dla budżeciku Świętochłowic to jak 10 mln kilkanaście lat temu;

Tenże milion złotych to kwota odpowiadająca wysokości gwarancji, jaka złożyła spółka VIG, kiedy wygrała pierwszy przetarg na rewitalizację Kaliny. Ciekawe jest to, że kasa zamiast procentować w depozycie na subkoncie Urzędu Miasta, to została wydana na podwyżki przed wyborami samorządowymi. Poszła podobno na podwyżki dla nauczycieli i strażników miejskich. Takie wydanie kasy jest naruszeniem przepisów;

Konta Urzędu Miasta świecą pustkami. Zablokowany milion oznacza, że gdzieś tych pieniędzy zabraknie. Stawiamy na to, że kasy nie dostanie szpital i szkoły;

Po Świętochłowicach krążą ekipy służb wszelakich. To tacy cichociemni, którzy swego czasu wpadli z wizytą do Mosia.

Jedni osobnicy z fan klubu Delfina są przesłuchiwani. Inni sami proponują rozmowę, podtykają ciekawe papiery i pendrajwy. A niektóre filmiki i nagrania są naprawdę ciekawe. Może nie tak ciekawe, jak te z balang u „Sowy i przyjaciół”, ale wystarczą do wyroków i rozwodów.

 

 

 

Komornik w magistracie

Kilka dni temu do drzwi świętochłowickiego Delfinarium zapukał komornik z Krakowa.

Zapukał i zajął 1 mln złotych na rachunkach bankowych na podstawie nakazu zapłaty wystawionego przez sąd w Częstochowie. Wniosek do sądu złożyła spółka VIG, niefortunny, wyrolowany wykonawca rewitalizacji Stawu Kalina.

katorżnik1

Kostempski powinien wiedzieć, że to dopiero początek fali nieprzyjemności.

Ciekawe, czy urzędnicy magistratu dostaną swoje pensje w terminie?

VIG zagrał sprytnie, bo wniosek o wydanie nakazu zapłaty złożył w okręgu, który nie ma żadnych świętochłowicko-katowickich sentymentów.

Podobnie, jak krakowski komornik. Nawiasem mówiąc tenże nie znalazł na kontach żadnego śladu kaucji gwarancyjnej, którą złożyła spółka VIG podczas przetargu na rewitalizację Stawu Kalina.

Oj, coś tu śmierdzi…

Nad Kaliną bez zmian

Powoli, bo powoli, ale sprawy Świętochłowic wracają na antenę katowickiej telewizji.

W materiale „Aktualności” o samorządowcach z wyrokami lub zarzutami historyjka niezłożonego do tej pory mandatu radnego Lesika.

Lesik

 

 

 

 

 

O tym panu pisaliśmy tak:

Jerzy L. radny, który wpełzł do Rady Miasta z ramienia śmiesznego tworu „Razem dla Świętochłowic z Dawidem Kostempskim” właśnie dzisiaj zaliczył kolejny życiowy sukces. Został bowiem w procesie byłego prezydenta miasta skazany na 1 rok pozbawienia wolności w zawieszeniu na dwa lata, grzywnę oraz 2 letni zakaz pełnienia funkcji publicznych. Zatem do swoich wyróżnień i dyplomów może dodać wpis w rejestrze skazanych.

Jolka S.-K. dostała 1,5 roku pozbawienia wolności w zawieszeniu na 3 lata. Pozostali oskarżeni usłyszeli wyroki 1 roku pozbawienia wolności w zawieszeniu na dwa lata, grzywny, zapłacenie kosztów sądowych i takie tam. Grubo…

Też są karani i mogą pożegnać się z pracą w samorządach, urzędach i z funduszami unijnymi. Takie jest życie skazańca.

Dla pana L. oznacza to (po uprawomocnieniu się wyroku) wypad z Rady Miasta oraz z wszystkich innych funkcji w samorządzie i jego organach. Jaka szkoda…

Wyrok uprawomocnił się DWA miesiące temu. Moś dalej spaceruje, zamiast zaliczać okrążenia na więziennym spacerniaku. Lesik dalej pełni funkcję publiczną, czyli radnego. Kalina dalej truje…

 

Pora na windykację

Czy Alina Moś-Kerger, córka byłego prezydenta Świętochłowic i łapówkarza wywiąże się z publicznej obietnicy?  

Po aresztowaniu Eugeniusza Mosia w 2010 roku, córka tego pana obiecała wpłatę 50 tysięcy złotych na konto fundacji lub stowarzyszenia antykorupcyjnego, jeżeli dowody przeciwko jej ojcu się potwierdzą.

To jej deklaracja:

Wczoraj Sąd Okręgowy w Katowicach prawomocnie skazał byłego prezydenta Świętochłowic za korupcję. Dowody zatem się potwierdziły.

Oświadczenie pani Moś-Kerger padło w sferze publicznej i winno być traktowane jako obietnica. Zatem może jakaś fundacja wystąpi o to 50 tysięcy złotych? W ramach sprawiedliwości dziejowej…

W dziedzinie zwalczania korupcji i wyłapania łapówkarzy jest jeszcze bardzo dużo do zrobienia w naszym mieście, nieprawdaż? CBA wszystko wie, i cierpliwie czekamy.

Łapówkarz Moś przeciera szlaki

Eugeniusz Moś, były prezydent Świętochłowic został dzisiaj prawomocnie skazany na  2 lata i 10 miesięcy bezwzględnego pozbawienia wolności, zakaz pełnienia funkcji publicznych, wysoką grzywnę i jakieś dodatkowe bonusy.

Sąd Okręgowy w Katowicach otrzymał tym samym wyrok sądu rejonowego w Mikołowie.

[materiał Śląskiej Telewizji Miejskiej, systematycznie niszczonej przez obecnego władcę naszego miasta]

Nie wdając się w szczegóły – poprzednik Dawida Kostempskiego został oskarżony o przyjmowanie łapówek, czyli prymitywną korupcję. Moś brał kasę od prezesów gminnych spółek, i nie tylko. Normalny rekieter. Proces tego osobnika i jego drużyny rozpoczął się w grudniu 2011 roku. Skończył ostatecznie dzisiaj.

Moś był tak pewny, że wyrok zostanie zmieniony lub skierowany do ponownego rozpatrzenia, że… pojawił się w sądzie.

Tylko dobremu sercu sędziego zawdzięcza fakt, że nie został zakuty w kajdany już na sali rozpraw i nie trafił odsiadywać wyrok do więzienia. Ale co się odwlecze, to nie uciecze.

Nie pomoże ani zaświadczenie od psychiatry ani próby odroczenia wykonania kary. Dopilnujemy, aby w tym wypadku Temida miała bystry wzrok.

Na ławie oskarżonych w tym trwającym kilka lat procesie oprócz byłego prezydenta Świętochłowic zasiedli sekretarz miasta Jolanta S.-K. (wkopała Mosia koncertowo, jak w tanim romansie), zastępca prezydenta Mosia – Czesław Ch. i Jerzy L., który był radnym w Świętochłowicach i pracownikiem MZBM. Oskarżona w procesie była też matka byłego prezydenta Lidia M., której zarzucono podanie w akcie notarialnym zaniżonej o 100 tys. zł wartości nieruchomości, którą kupowała.

Moś, jak przystało na twardziela (nie chodzi o erekcję wiadomego organu) nie przyznawał się do popełnienia zarzucanych mu czynów.

– Przedstawione zarzuty są oparte o jakąś wypowiedź jednego człowieka, dla mnie to jest nie dość, że absurdalne, to jeszcze bulwersujące. To nie tylko polityczna zasadzka, ale to gra o przetrwanie, gra interesów, gra o stanowiska i niestety my na tym polegliśmy… na razie – tłumaczył onegdaj Eugeniusz Moś.

Jerzy L. radny, który wpełzł do Rady Miasta z ramienia śmiesznego tworu „Razem dla Świętochłowic z Dawidem Kostempskim” właśnie dzisiaj zaliczył kolejny życiowy sukces. Został bowiem w procesie byłego prezydenta miasta skazany na 1 rok pozbawienia wolności w zawieszeniu na dwa lata, grzywnę oraz 2 letni zakaz pełnienia funkcji publicznych. Zatem do swoich wyróżnień i dyplomów może dodać wpis w rejestrze skazanych.

Jolka S.-K. dostała 1,5 roku pozbawienia wolności w zawieszeniu na 3 lata. Pozostali oskarżeni usłyszeli wyroki 1 roku pozbawienia wolności w zawieszeniu na dwa lata, grzywny, zapłacenie kosztów sądowych i takie tam. Grubo…

Też są karani i mogą pożegnać się z pracą w samorządach, urzędach i z funduszami unijnymi. Takie jest życie skazańca.

Dla pana L. oznacza to (po uprawomocnieniu się wyroku) wypad z Rady Miasta oraz z wszystkich innych funkcji w samorządzie i jego organach. Jaka szkoda…

A Kostempskiemu gratulujemy radnych. Zna się na ludziach. Wziął L. na listy wyborcze, mimo że ta jego gwiazda samorządu od kilku lat była oskarżona w tym procesie korupcyjnym.

Nasze wiewiórki z Katowickiej meldowały, że Kostempski wciąż miał nadzieję, że Moś i L. nie zostaną skazani. A tu taka niespodzianka!

Niedaleko pada jabłko od jabłoni. Syn L. ma także zarzuty korupcyjne. Zdobył je pracując jako strażnik miejski w Katowicach. Przy okazji: Czy Jerzy L. ma jeszcze więcej tak zdolnych dzieci?